- Ciociu opowiesz nam jak poznaliście się z naszymi rodzicami. - powiedziała Jesy córak Zayna i Perrie
- Oczywiście. Usiądźcie wsobie wygodnie i zczynamy - powiedziałam i czekałam chwilę ,żeby zacząć. -Zaczęło się od tego że postanowiłam się wyprowadzić z mojego rodznnnego domu.
Trzy lata wcześniej :
- Mamo daj spokój - powiedziałam kiedy podawała mi następne słoiki z marmoladą brzoskwiniową.
- Nie marudź - powiedziała i naszczęście uratował mnie parkujący samochód.
-Muszę już iść - powiedziałam i zabrałam swoje dwa duże pudła, a moja mama wzięła moją dużą walizkę z ciuchami. Wyszłam razem z nią przed dom i włożyłam swoje rzeczy do bagażnika samochodu w, którym siedziała jedna z moich najlepszych przyjaciółek Rene.
-Cześć - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek
- Siema. I jak ?
- Ale z czym ? -zapytałam z uśmiechem - Jedź już
- Jadę już - powiedziała i ruszyła z piskiem opon. Swoim łokciem oparłam się o otwrte okno.
- Dziewczyny już pojechały - powiedziała z uśmiechem
- Ciekawe jak to będzie mieszkać i uczyć się w Akademii Amhránaithe - powiedziałam i założyłam swoje przeciw słowneczne okulary. Po godzinie drogi podjechaliśmy pod piękną bramę za którą stał duży zamek.
Przez chwilę staliśmy w miejscu ale późńiej się otworzyła. Wjechałyśmy i zanami się zamknęła.
- Pięknie tu - powiedziałam zdejmując okulary. Rene zaparkowała, a ja wysiadałam z samochodu. Przy naszym samochodzie pojawiły się nasze przyjaciółki Eleanor, Danielle Perrie.
- Cześć - powiedziałam i przytuliłam się do każdej od dzielnie.
- Chodźmy do dyrektorki - zaproponowała Rene
- Jasne - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do nich. Rene jako że uczy się tu już drugi rok zaprowadziła nas do dyrektorki. Weszłyśmy do wielkiej bibioteki gdzie na środku stało wielki biurko za którym siedziała starsza kobieta.
- Witam - powiedziała i wskazała nam na siedzenia na przeciwko niej.
- Dzień dobry - przywitałyśmy się z nią.
- Będziecie chodzić do Akademii Amhránaithe, w której nauczycie się lepiej używać swoich mocy, obrony i ataku. Będziecie miały swoje komnaty i łazienki. Co tydzień w weekend można pojechać do miasta i kupić sobie potrzebne rzeczy. Może się przedstawicie ? Od lewej poproszę - powiedziała i wskazała na mnie.
- Mam na imię Jade Thirlwall - powiedziałam
- A ja mam na imię Perrie Edwards - dodała
- Danielle Peazer
-Eleanor Calder
- A mnie pani już zna - powiedziała zaczepnie Rene
- Dobrze już dobrze dzisiaj odbędzie się dopasowanie w jakim domu jesteście. Są pięć więc nazwy są takie saol, saoirse,misneach, Cumhacht i ostatni zwie się Fhírinne agus luíonn. Zapraszam za mną - powiedziała i wstała. Ruszyła w stronę drzwi z których przyszliśmy. Weszliśmy chyba do wielkiej stołówki. Rene nam zniknęła bo usiadła do swojego domu . Podeszliśmy do wielkiej fotanny i tam się zatrzymaliśmy. Wszyscy patrzyli się na nas.
- Zacznijmy - powiedziała w końcu - Pirwsza Jade Thirlwall. Włuż rękę do wody. - Zrobiłam jak mi kazała i na wodzie pokazał się napis Saoirse. - Saoirse ! - krzyknęła dyrektorka i każdy zaczął kalskać w ręce , - Idź usiądź do domu obarwach niebiesko- srebnych
Poszłam w tamtym kierunku i usiadłam na jednym wolnym miejscu, a mój mundurek z czerwonego zmienił się w niebiesko- srebny.
-Perrie Edwrds - powiedziała kobieta, Perrie włożyła rękę do wody - Misneach ! - krzyknęła dyrektorka i zonowu usłyszeliśmy oklaski z domu o kolorach zielono - fioletowego. Jej mundurek też sie zmienił w ten kolor co był jej dom.
- Danielle Peazer - powiedziała - Fhírinne agus luíonn - Dan trafiła do domu o kolorach czerwieni i żółci.
- Eleanor Calder - powiedziała dyrektorka - Cumhacht - Ze wszystkich stron było słyszeć brawa, El trafiła do domu w kolorach biało- czarnego
hej ;)
OdpowiedzUsuńjbc, to na blogu innocent-love-fanfiction.blogspot.com pojawił się nowy rozdział ;D
zapraszam! :*
na razie nie mam czasu czytać, ale na pewno wkrótce przeczytam Twojego bloga! :)
Powodzenia w pisaniu ;)))
Lola jeszcze raz dzięki . Ja także przeczytam twój blog. :D Życzę dużo weny i powodzenia w pisaniu
Usuń