czwartek, 30 kwietnia 2015

Amhránaithe Część.1. Rozdział II

Perrie :
- Zaprowadzę cię do twojego pokoju - usłyszałam za sobą  czyjś głos. Odwróciłam się w tamtą stronę. Przedemną stał wysoki ciemno skóry chłopak z kolczykami w uchu i masą tatuaży na przed ramieniu.
- Jasne - powiedziałam - Perrie
- Zayn i jestem z rodu Malików a ty ?
- Ja co ? - zapytałam mało inteligętnie  - A chodzi ci o ród. Jestem z Edwardsów. - dodałam
- Acha - powiedział po chwli wędrówki w ciszy  doszliśmy do złotych drzwi z fioletowo - zielonym herbem pawia.
- Hasło do naszego pokoju jest Męstwo - powiedział i weszliśy do pięknego pomieszczenia, w kolorach naszych mundórków. -Prosto i w lewo jest twój pokój z twoim imeniem i nazwiskiem  - powiedział i wskazał na szeroki korytarz
- Dzięki - powiedziałam i poszłam w kierunku który mi wskazał. Mijałam z dwadziescia pokoju aż doszłam do drzwi moim imieniem i nazwiskiem. Delikatnie otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju. Kiedy przekroczyłam próg, w pomieszczeniu zaświeciło się światło. Był on bardzo duży, w kolorach co wszystkie pomieszczenia. Na środku stało duosobowe łóżko i po obu jego stronach stały dwie szafki nocne. Na przeciwko niego w ścianę był wbudowany kominek, a nad nim wisiały obrazy walki. Po prawej stronie od drzwi stało duże biurko , a  po lewej stała szafa z duzym lustrem. Obok niej znajdowały się drugie drzwi które prowadziły do łazienki w kolorach czerni. Opadłam z weschnieniem na łóżko i zobaczyłam że przed łóżkiem stoji moja walizka i pudełko. Podniosłam brązowe pudełko i wyjęłam z niego parę moich rzeczy m,in zdjecie na który jestem  ja, rodzice i moje dwie siostry. Położyłam ją na jednej z szafek nocnych. później wyjęłam jeszcze jakieś babiloty i budzik. Następnie do szafy włożyłam swoje ubrania. Zobaczyłam że na biurku leżą moje nowe książki i plan lekcji. Nie wiedziałam co mam robić więc wyszłam ze swojego pokoju i poszłam do pokoju przez który przechodziłam. W pomieszczeniu znajdowały się dwie dziewczyny i Zayn, którzy siedzieli na kanapie.
- Gdzie się wybierasz ? - usłyszałam męski głos.
- Gdzieś - powiedziałam otwierając drzwi. Było dobrze po 16.30 więc postanowiłam się przejść. Szłam korytarzem przez szkołę i nagle na moje plecy coś wskoczyło. Okazało się że to była  Rene, po chwili przede mną stały Jade, Eleanor i Danielle.
-Cześć - przywitałyśmy się i wyszłyśmy przed dziedziniec. Usiadłyśmy na jednej z ławek.
- I jak ? -zapytała  Rene
- W moim domu jest taki Louis i jest strasznie denerwujący - powiedziała El.  Rene się roześmiała.
- On już taki jest  - powiedziała pomiędzy salwami śmiechu.
- A u mnie jest Zayn wszystko chciałby wiedzieć - wypowiedziałam pijąc wodę przyniesioną przez Danielle.
- Oj nie może być tak źle jak u mnie - wyszeptała - Jest w moim domu taki Harry co cały swój wolny czas poświęca na spoglądanie w lustro ale są fajni.
- Skąd wiesz ? - zapytałyśmy razem
- Bo się z nimi przyjaźnię - wyszeptała i pochwili wykrzynęła - Idą musicie ich poznać. Perrie bądź miła
- Tak jest mamo.  - wyszeptałam. Po chwili przed nami stało pięciu chłopaków , któzy przytulali się z  Rene.
- Więc tak chłopaki to jest Perrie,Elanor,Danielle i Jade - przedstawiła nas- A dziewczyny to są Zayn,Louis,Liam,Niall i Harry
- My się znamy - wypowiedzieliśmy razem z Zaynem
- Panienka z rodziny Edwardsów - mówiąc to wyszczerzył się do mnie. Co za głupek, idiota, palant
- Dużo znasz przymiotników - zaśmiał się Liam
- A co omnie myślała jaki ja jestem ......
- Głupi ? Idiotą ?  Palantem ? - zapytał z kpinął blondyn, wszyscy się roześmiali oprócz Zayna który patrzył  bykiem na Liama
- No co się patrzysz to nie ja to pomyślałem i to też nie moja wina że słyszę myśli - powiedział rozbawiony. Spędziliśmy razem jeszcze trzy godziny i każdy wrócił do swojego pokoju.



niedziela, 26 kwietnia 2015

Amhránaithe Część.1. Rozdział I

Weszłam do pokoju w którym bawi się moja i Nialla  córka z córką Zayna i Perrie, synem Harrego i Rene, bliźniakami El i Lou, i bliźniaczkami Danielle i Liama.
- Ciociu opowiesz nam jak poznaliście  się z naszymi rodzicami.  - powiedziała Jesy córak Zayna i Perrie
- Oczywiście. Usiądźcie wsobie wygodnie i zczynamy - powiedziałam  i czekałam chwilę ,żeby zacząć. -Zaczęło się od tego że postanowiłam się wyprowadzić z mojego rodznnnego domu.

Trzy lata wcześniej :

- Mamo daj spokój - powiedziałam kiedy podawała mi następne słoiki z marmoladą brzoskwiniową.
- Nie marudź - powiedziała i naszczęście uratował mnie parkujący samochód.
-Muszę już iść - powiedziałam i zabrałam swoje dwa duże pudła, a  moja mama wzięła moją dużą walizkę z ciuchami. Wyszłam razem z nią przed dom i włożyłam swoje rzeczy do bagażnika samochodu w, którym siedziała jedna z moich najlepszych przyjaciółek Rene.
-Cześć - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek
- Siema. I jak ?
- Ale z czym ? -zapytałam z uśmiechem - Jedź już
- Jadę już - powiedziała i ruszyła z piskiem opon. Swoim łokciem oparłam się o otwrte okno.
-  Dziewczyny już pojechały - powiedziała z uśmiechem
- Ciekawe jak to będzie mieszkać i uczyć się w Akademii  Amhránaithe - powiedziałam i założyłam swoje przeciw słowneczne okulary. Po godzinie drogi podjechaliśmy pod piękną bramę za którą stał duży zamek.



Przez chwilę staliśmy w miejscu ale późńiej się otworzyła. Wjechałyśmy i zanami się zamknęła.
- Pięknie tu - powiedziałam zdejmując okulary. Rene zaparkowała, a ja wysiadałam z samochodu. Przy naszym samochodzie pojawiły się nasze przyjaciółki Eleanor, Danielle Perrie.
- Cześć - powiedziałam i przytuliłam się do każdej od dzielnie.  
- Chodźmy do dyrektorki - zaproponowała Rene
- Jasne - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do nich. Rene jako że uczy się tu już drugi rok zaprowadziła nas do dyrektorki. Weszłyśmy do wielkiej bibioteki gdzie na środku stało wielki biurko za którym siedziała starsza kobieta.
- Witam - powiedziała i wskazała nam na siedzenia na przeciwko niej.
- Dzień dobry - przywitałyśmy się z nią.
- Będziecie chodzić do Akademii Amhránaithe, w której nauczycie się lepiej używać swoich mocy, obrony i ataku. Będziecie miały swoje komnaty i łazienki. Co tydzień w weekend można pojechać do miasta i kupić sobie potrzebne rzeczy. Może się przedstawicie ? Od lewej  poproszę - powiedziała i wskazała na mnie.
- Mam na imię Jade Thirlwall - powiedziałam
- A ja mam na imię Perrie Edwards  - dodała
- Danielle Peazer
-Eleanor Calder
- A mnie pani już zna - powiedziała zaczepnie Rene
- Dobrze już dobrze dzisiaj odbędzie się dopasowanie w jakim domu jesteście.  Są pięć więc nazwy są takie saol, saoirse,misneach, Cumhacht i ostatni zwie się Fhírinne agus luíonn.  Zapraszam za mną - powiedziała i wstała. Ruszyła w stronę drzwi z których przyszliśmy. Weszliśmy chyba do wielkiej stołówki. Rene nam zniknęła bo usiadła do swojego domu . Podeszliśmy do wielkiej fotanny i tam się zatrzymaliśmy. Wszyscy patrzyli się na nas.
- Zacznijmy - powiedziała w końcu - Pirwsza Jade Thirlwall. Włuż rękę do wody. - Zrobiłam jak mi kazała i  na wodzie pokazał się napis Saoirse. - Saoirse ! - krzyknęła dyrektorka i każdy zaczął kalskać w ręce , - Idź usiądź do domu obarwach niebiesko- srebnych
Poszłam w tamtym kierunku i usiadłam na jednym wolnym miejscu, a mój mundurek z czerwonego zmienił się w niebiesko- srebny.
-Perrie Edwrds - powiedziała kobieta, Perrie włożyła rękę do wody - Misneach ! - krzyknęła dyrektorka  i zonowu usłyszeliśmy oklaski z domu o kolorach zielono - fioletowego. Jej mundurek też sie zmienił w ten kolor co był jej dom.
- Danielle Peazer - powiedziała -  Fhírinne agus luíonn - Dan trafiła do domu o kolorach czerwieni i żółci.
- Eleanor Calder  - powiedziała dyrektorka - Cumhacht - Ze wszystkich stron było słyszeć brawa, El trafiła do domu w kolorach biało- czarnego