Perrie :
- Zaprowadzę cię do twojego pokoju - usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się w tamtą stronę. Przedemną stał wysoki ciemno skóry chłopak z kolczykami w uchu i masą tatuaży na przed ramieniu.
- Jasne - powiedziałam - Perrie
- Zayn i jestem z rodu Malików a ty ?
- Ja co ? - zapytałam mało inteligętnie - A chodzi ci o ród. Jestem z Edwardsów. - dodałam
- Acha - powiedział po chwli wędrówki w ciszy doszliśmy do złotych drzwi z fioletowo - zielonym herbem pawia.
- Hasło do naszego pokoju jest Męstwo - powiedział i weszliśy do pięknego pomieszczenia, w kolorach naszych mundórków. -Prosto i w lewo jest twój pokój z twoim imeniem i nazwiskiem - powiedział i wskazał na szeroki korytarz
- Dzięki - powiedziałam i poszłam w kierunku który mi wskazał. Mijałam z dwadziescia pokoju aż doszłam do drzwi moim imieniem i nazwiskiem. Delikatnie otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju. Kiedy przekroczyłam próg, w pomieszczeniu zaświeciło się światło. Był on bardzo duży, w kolorach co wszystkie pomieszczenia. Na środku stało duosobowe łóżko i po obu jego stronach stały dwie szafki nocne. Na przeciwko niego w ścianę był wbudowany kominek, a nad nim wisiały obrazy walki. Po prawej stronie od drzwi stało duże biurko , a po lewej stała szafa z duzym lustrem. Obok niej znajdowały się drugie drzwi które prowadziły do łazienki w kolorach czerni. Opadłam z weschnieniem na łóżko i zobaczyłam że przed łóżkiem stoji moja walizka i pudełko. Podniosłam brązowe pudełko i wyjęłam z niego parę moich rzeczy m,in zdjecie na który jestem ja, rodzice i moje dwie siostry. Położyłam ją na jednej z szafek nocnych. później wyjęłam jeszcze jakieś babiloty i budzik. Następnie do szafy włożyłam swoje ubrania. Zobaczyłam że na biurku leżą moje nowe książki i plan lekcji. Nie wiedziałam co mam robić więc wyszłam ze swojego pokoju i poszłam do pokoju przez który przechodziłam. W pomieszczeniu znajdowały się dwie dziewczyny i Zayn, którzy siedzieli na kanapie.
- Gdzie się wybierasz ? - usłyszałam męski głos.
- Gdzieś - powiedziałam otwierając drzwi. Było dobrze po 16.30 więc postanowiłam się przejść. Szłam korytarzem przez szkołę i nagle na moje plecy coś wskoczyło. Okazało się że to była Rene, po chwili przede mną stały Jade, Eleanor i Danielle.
-Cześć - przywitałyśmy się i wyszłyśmy przed dziedziniec. Usiadłyśmy na jednej z ławek.
- I jak ? -zapytała Rene
- W moim domu jest taki Louis i jest strasznie denerwujący - powiedziała El. Rene się roześmiała.
- On już taki jest - powiedziała pomiędzy salwami śmiechu.
- A u mnie jest Zayn wszystko chciałby wiedzieć - wypowiedziałam pijąc wodę przyniesioną przez Danielle.
- Oj nie może być tak źle jak u mnie - wyszeptała - Jest w moim domu taki Harry co cały swój wolny czas poświęca na spoglądanie w lustro ale są fajni.
- Skąd wiesz ? - zapytałyśmy razem
- Bo się z nimi przyjaźnię - wyszeptała i pochwili wykrzynęła - Idą musicie ich poznać. Perrie bądź miła
- Tak jest mamo. - wyszeptałam. Po chwili przed nami stało pięciu chłopaków , któzy przytulali się z Rene.
- Więc tak chłopaki to jest Perrie,Elanor,Danielle i Jade - przedstawiła nas- A dziewczyny to są Zayn,Louis,Liam,Niall i Harry
- My się znamy - wypowiedzieliśmy razem z Zaynem
- Panienka z rodziny Edwardsów - mówiąc to wyszczerzył się do mnie. Co za głupek, idiota, palant
- Dużo znasz przymiotników - zaśmiał się Liam
- A co omnie myślała jaki ja jestem ......
- Głupi ? Idiotą ? Palantem ? - zapytał z kpinął blondyn, wszyscy się roześmiali oprócz Zayna który patrzył bykiem na Liama
- No co się patrzysz to nie ja to pomyślałem i to też nie moja wina że słyszę myśli - powiedział rozbawiony. Spędziliśmy razem jeszcze trzy godziny i każdy wrócił do swojego pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz